wtorek, 29 grudnia 2009

Projekt Choinka # 1

W tym roku znów ubrałam moją choinkę w te same ozdoby co poprzednio (całość urozmaiciłam jedynie małymi czerwonymi bombkami):

Zdjęcie fatalne, lepszego nie byłam w stanie zrobić ani wieczorem ani w ciągu dnia... Postanowiłam, że w przyszłym roku ubiorę drzewko w wyłącznie ręcznie wykonane ozdoby (no może poza lampkami :). Już się zabrałam do roboty (póki śnieg za oknem) i powstały pierwsze filcowe "bombki":

Troszkę bliżej:

Jeszcze a propos choinki, to gdy ją kupiłyśmy dopiero w domu okazało się, że kawałek drewna, w którym była osadzona był za cienki i gibało się to na wszystkie strony. Matczysko wpadło na pomysł by wyjąć drzewko z tego ustrojstwa i wsadzić do stojaka. A stojak ten jest wyjątkowy, bo wykonał go własnoręcznie mój dziadek jakieś 40 lat temu. Choinka jest mała a weszła na wcisk, więc możecie sobie wyobrazić jak mizerne były choinki 40 lat temu... Mama wspominała, że zazwyczaj kupowali dwa drzewka, w jednym dziadek nawiercał otwory wiertarką (!) i dokładał gałęzie z drugiego. A gdy się okazało, że całość jest niezbyt stabilna i się chwieje, to stojak był przybijany za pomocą gwoździ do drewnianego (!!!) parkietu. Kosmos :)
Stojak muszę odświeżyć, bo rdza wyłazi. Tylko jakąś farbę do metalu muszę nabyć i do roboty :)

poniedziałek, 28 grudnia 2009

Zachwycam się...

Jakiś czas temu miałam wrzucić ten klip...



Anna Karasińska recenzując ten teledysk w Machinie napisała m.in.: "Może gdyby duchy miały wspomnienia, to właśnie tak by wyglądały? (...) Chaos i enigmatyczny nastrój niepokoju".

Miłego słuchania i oglądania.

Prezenty

Jeszcze przed Świętami dostałam prezenty od Rybiookiej (w zamian za ateciaki, które nawiasem mówiąc dopiero dziś udało mi się wysłać...):

Jeszcze raz bardzo bardzo dziękuję :*

Kurcze czemu Święta zawsze tak szybko mijają? Te były wyjątkowe - zapowiadały się strasznie, a było naprawdę super, obyło się bez awantur, płaczu itd. Do tej pory nadziwić się nie mogę :) Prezenty też udane, pierwszy raz od wielu wielu lat udało mi się nie dostać bawełnianej podkoszulki! Ani jednej! Szok! :)))
Dopiero dziś znalazłam czas, żeby zająć się dogłębniej jednym z prezentów:

Dopiero na zdjęciu zauważyłam jaki mam kurz na sprzęcie he he he

środa, 23 grudnia 2009

Ufff :)

Stan na 23 grudnia:
- karp w galarecie zrobiony,
- śledzie w oleju zrobione,
- kaczki uduszone,
- ryba po grecku zrobiona,
- gęś się rozmraża,
- schab upieczony,
- boczek upieczony,
- prezenty spakowane.

Padamy z nóg, większość oczywiście robiło Matczysko, ale ja też coś tam podłubałam. Zostało nam tylko pieczenie gęsi, grzyby w cieście itd., ale to dopiero w Boże Narodzenie.

Pewnie jutro nie będę miała czasu, więc dziś chciałabym wszystkim czytaczom i podglądaczom życzyć

WESOŁYCH ŚWIĄT!

Żeby naprawdę były wesołe i radosne, spędzone w ciepłej atmosferze przy pysznym jedzonku :)

PS Kamilcia i Martuś - dzięki za przepiękne kartki :*

wtorek, 22 grudnia 2009

Bardzo proste ciastka orzechowe

Nie przepadam za słodyczami, ale te ciasteczka staram się robić na każde Święta. Są megaproste, niezbyt słodkie, kruche, w sam raz do herbatki. Nieskromnie powiem, że moja rodzina je uwielbia :) Przepis pochodzi z jakiejś babskiej gazety.

Składniki:
- 2 szklanki mąki,
- 1/2 szklanki cukru pudru,
- kostka masła,
- jajko,
- 4 łyżki zmielonych orzechów (ja używam włoskich, ale mogą być też inne),
- 1 łyżeczka kakao.

Sypkie składniki przesiewamy przez sito, dodajemy resztę, wyrabiamy i wkładamy do lodówki na 1/2 godziny. Wałkujemy, wycinamy dowolne kształty i wstawiamy do piekarnika na ok. 10 minut w temperaturze 175-180 stopni.

Ciastka po upieczeniu nie są może wielce wyrafinowane, wręcz rustykalne :) ale naprawdę szczerze polecam!

Jeśli ktoś lubi, może je polać lukrem (ble) lub zrobić polewę z czekolady, ja wolę takie gołe. Do tych ciastek użyłam kupnych, łuskanych orzechów i ostrzegam - znalazłam kilka łupinek. Trzeba na to uważać, bo można sobie zęby uszkodzić przy konsumpcji ciastek ;)

Stan na 22 grudnia:
- ciasteczka upieczone,
- piersi kaczki rozmrożone,
- zaczyn na ciasto drożdżowe zrobiony (chyba się nie udał, ale trudno... nie umiem się obsługiwać drożdżami!).
W planach na wieczór:
- upiec ciasto drożdżowe,
- przyprawić schab,
- przyprawić boczek,
- rozmrozić karpie,
- przyprawić piersi kaczki,
- rozmrozić rybę (na rybę po grecku ble!).

Czyli nadal jesteśmy w lesie :)

poniedziałek, 21 grudnia 2009

Choinka

Dziś jestem w zdecydowanie lepszym nastroju, dzięki :* Za to fizycznie jakoś nie teges, chyba na tę zmianę pogody ehhh...
Na prośbę Duś pokazuję naszą choinkę. Niewiele się różni od ubiegłorocznej {KLIK}, te same ozdoby (w przyszłym roku zamierzamy ubrać drzewko tylko w srebro):

W moim pokoju jak co roku stoi mała choinka, tym razem taka składana z gałązek. Starałam się, ale nie udało mi się zrobić w miarę dobrego zdjęcia (najpierw było za jasno, teraz za ciemno...). Może jeszcze jutro popróbuję :)

Dziś, poza sprzątaniem mieszkania, nie było nic do roboty w ramach świątecznych przygotowań. Hardcore zacznie się dopiero jutro!

niedziela, 20 grudnia 2009

Muzyczka świąteczna

Przy okazji jarmarku bożonarodzeniowego wspominałam, że nie trawię "szlagierów" świątecznych, ale dziś cały dzień chodził mi po głowie jeden klasyk i nie mogłam się go z mózgownicy pozbyć. Ponieważ te Święta będą niezwykle trudne dla mojej rodziny (tak jak zeszłoroczne i te sprzed 4 lat... za dużo tego) stwierdziłam, że muszę chociaż ja się jakoś trzymać, wkręcić w klimat świąteczny i w razie czego ogarnąć sytuację. Więc się wkręcam, trochę na siłę, choć to trudne, bo zewsząd napływają smutne informacje, a śmierć Brittany Murphy dosłownie mną tąpnęła :( Nie jestem jej jakąś wielką fanką, ale kurcze co to za wiek na umieranie??? Smutno... Ratuję się więc wspomnianym szlagierem...



Jak wyglądają u Was świąteczne przygotowania? U nas Matczysko zrobiło tabelkę na konkretne dni, wszystko jest pięknie rozpisane (Matczysku powiedziałam "Martha Stewart byłaby z Ciebie dumna" he he), ale coś czuję, że jak zwykle parę rzeczy zostanie nam na ostatnią chwilę :) Pomyślałam, że będę tu spisywać co po kolei robiłyśmy, bo co roku jest problem z logistyką a jak już będzie po Świętach to może założę jakiś kajecik z bożonarodzniowymi przepisami, wszystko tam zapiszę i będzie git :)

Stan na 20 grudnia:
- wcześniej zrobione pierogi z kapustą i grzybami (zamrożone),
- wcześniej zrobiony bigos (zamrożony),
- kapustka z grzybami moja ulubiona zrobiona wcześniej (zamrożona),
- zakupy (produkty na całą resztę) zrobione,
- choinki kupione, ozdobione :)

sobota, 19 grudnia 2009

Kartka

Wczoraj sklecona dla zabicia czasu. Już wiem do kogo pofrunie :)


Za bazę posłużył tył bloku milimetrowego (modne ostatnio te "tyły" się zrobiły).

Świetny ćwiek oczywiście ze scrap.com.pl (troszkę musiałam przybrudzić Distressem), kwiatek jakiś gratisowy w kolorze żółtym przemalowany farbą akrylową na czarno, literki gazetowe, stara gazeta dziadkowa, papier z kolekcji Chocomint ILS i jakiś strasznie stary papier BG, który przeleżał u mnie 4 lata (kupiłam go kiedyś w celach "dekupażowych" w czasach, gdy jeszcze nie myślałam, że jakieś kartki będę kiedykolwiek robić), a o którym przypomniałam sobie przy okazji robienia ATC z Prezydentem :)

PS choinki już kupione. Miałyśmy się zabrać za ubieranie, ale... musimy poczekać aż śnieg z nich "obtoknie" :) Kurcze pięknie jest! Martwią mnie prognozy - na Święta ma przyjść odwilż :(

środa, 16 grudnia 2009

Krzywy misiek

Od pierwszego wejrzenia zakochałam się w TYM miśku i ciągle chodziło mi po głowie zrobienie podobnego. Oczywiście nie wyszło do końca tak jak chciałam, nie korzystałam z żadnego schematu (a pewnie to by wiele pomogło...), wszystko robiłam na wyczucie, więc misiek wyszedł straaaasznie pokraczny:

Najgorsze są chyba kończyny dolne, no kulasy koszmarne! Ale chyba i tak ten misiek wyszedł mi lepiej niż poprzedni {KLIK - ostrzegam, jest potworny! Zdjęcie chyba jeszcze bardziej...}.

Matczysko twierdzi, że brakuje mu szaliczka, więc zaraz postaram się to nadrobić. Szacun dla wszystkich dłubiących miśki, nie mam pojęcia jak robicie te piękne nóżki i rączki!
I wiecie co? Pomimo, że misiek wyszedł taki krzywy i pokraczny, to jestem z siebie dumna :) I nie oddam go nikomu!

Edit: dorzucam fotkę z szaliczkiem :)


Warszawa zasypana śniegiem! Jest cudnie, ale oczywiście większość chodników nieodśnieżona, więc gdy wracałam dziś do domu z wózkiem pełnym zakupów, to czułam się jakbym uczestniczyła w wyprawie na Biegun Północny.

niedziela, 13 grudnia 2009

Pan Prezydent

Ze specjalną dedykacją dla Rybiookiej :)


Trochę toporny skan, nic nie poradzę. A zdjęcie z arcyciekawej strony ze zdjęciami znanych osobistości grających w tenisa stołowego {KLIK}. Polecam! Od groma tam tego, ale można na niezłe kwiatki trafić ;)

Jarmark bożonarodzeniowy

Dziś wybrałyśmy się z Matczyskiem na jarmark bożonarodzeniowy. Na Placu Zamkowym przywitała nas milicja he he he:

Szybko podreptałyśmy (jeśli można w ogóle szybko dreptać...) na Rynek Starego Miasta i tam było już znacznie przyjemniej:

Bardzo fajna atmosfera, pełno pięknych rzeczy, cudownych zapachów (wszędzie unosił się aromat grzanego wina) tylko żeby jeszcze George Michael nie śpiewał w tle... Wtedy byłoby naprawdę cudnie :) Oczywiście jak zwykle niczego nie kupiłyśmy :)

PS a największa kolejka była do stoiska z kanapkami ze smalcem o_O

sobota, 12 grudnia 2009

Vendetta :)

Atc na wyzwanie Theme Thursday (temat: "Vintage"):


W roli głównej Apolonia Chałupiec w świecie znana jako Pola Negri (zdjęcie z filmu Vendetta). Do tego przez przypadek znalazłam wycinek z dziadkowej gazety z pięknym tytułem "Śmierć kobietom!"... tak jakoś ładnie się połączył z vendettą i dumną miną Apolonii...

piątek, 11 grudnia 2009

Straszne kapciochy

Nie wiem co mi odbiło, ale popełniłam takie oto koszmarki:

Kapciochy nie są ani gustowne ani przesadnie wygodne. To chyba ta szarość za oknem wymusiła na mnie popełnienie czegokolwiek kolorowego ;)
Kurs na kapciochy znajdziecie tu {KLIK}.

niedziela, 6 grudnia 2009

MM

Praca na wyzwanie Art creations friday:

Detale:

Cytat stąd {KLIK} a "boop-boop-a-doop" stąd:


czwartek, 3 grudnia 2009

Wpadłam w trans!

Tak, tak... znów kartki świąteczne! Sama siebie nie poznaję, w życiu tylu kartek nie zrobiłam! Co prawda są prościutkie w konstrukcji, ale nieskromnie powiem, że z efektów jestem zadowolona. Mam nadzieję, że u przyszłych obdarowanych przynajmniej uśmiech na twarzy wywołają (są na maksa krzywulcowe, astygmatyzm się kłania po raz kolejny...).

Nie wiem czy jeszcze więcej kartek sklecę, bo po pierwsze zostały mi już same malutkie ścinki papierów, po drugie mam jakiś kociokwik we łbie i widzę wszędzie te karteluchy (muszę sobie przynajmniej dzień przerwy zrobić, a później - znając życie - wena pójdzie w siną dal) po trzecie zużyłam prawie cztery opakowania naklejek, ostała mi się jedna śnieżynka-sierotka...

Dwa zbliżenia, żeby Was nie zanudzać:

Oczywiście znów w jednej z głównych ról ćwieki ze scrap.com.pl :)
Foty znów do bani...

środa, 2 grudnia 2009

Kartki świąteczne

Najwyższa pora, by i na moim blogu zagościł świąteczny klimat (wbrew temu co za oknem...)! W ubiegłym roku dałam ciała - nie wysłałam ani jednej kartki. Teraz spróbuję to nadrobić, wczoraj mnie coś napadło i skleciłam 5 kartek (dla mnie to absolutny rekord, dotychczas przy sprzyjających wiatrach byłam w stanie wykonać jedną dziennie). Nie wiem czy uda mi się wysłać karteluchy wszystkim, którym chciałabym złożyć świąteczne życzenia, ale będę się starać.
Kartki prościutkie, wykonane z papierowych resztek, więc będzie mocno monotematycznie:

Kolory troszkę przekłamane (jak zwykle...), musiałam mocno rozjaśnić zdjęcia (za oknem ciemno jak w kopalni).
Nie wiem czy widać, ale śnieżynki lekko się mienią:

Zielone ćwieki oczywiście ze scrap.com.pl a śnieżynki to naklejki wypatrzone w Carrefourze na dziale z dekoracjami świątecznymi.