Wiem, że o wiele ważniejsze wydarzenia kojarzą się wszystkim z datą 1 września, ale tak się składa, że właśnie dziś mój blog obchodzi pierwsze urodziny :) Trudno mi uwierzyć, że minął już rok, ciągle wydaje mi się, że dopiero co zaczęłam przygodę z blogowaniem! Przez ten czas wiele się w moim życiu wydarzyło, wiele złego, ale też wiele dobrego. Dzięki temu blogowi poznałam masę wspaniałych, inspirujących babeczek. Wspierałyście mnie w ciężkich chwilach, dodawałyście wiary w siebie. Bardzo Wam za to dziękuję! Blog rzeczywiście stał się dla mnie takim "czyścicielem demonów", bez niego chyba bym zwariowała ;)
Nie wiem dokładnie kiedy, ale postaram się zorganizować małe rozdawnictwo z okazji blogowych urodzin :)
Zupełnie nie na temat - kwiatek mięty wrzucam, żeby tak łyso nie było :)
Nie wiem dokładnie kiedy, ale postaram się zorganizować małe rozdawnictwo z okazji blogowych urodzin :)
Zupełnie nie na temat - kwiatek mięty wrzucam, żeby tak łyso nie było :)
Buziole!
13 komentarze:
Gratulacje i najlepsze życzenia z okazji urodzin:-)
no to moje gratulacje:))) i oby tak dalej:)
pozdrawiam:D
coś w tym jest, w nazwie twego bloga, mam podobne wrażenie co do mojego :D chyba bym zwariowała,nie mając przez ostatni czas takiej odskoczni w postaci wirtualnego artystycznego świata. gratulacje z powodu rocznicy, mięta śliczna, nie wiedziałam, że tak wygląda mięta :)
gratuluję serdecznie i trzymam kciuki za kolejne lata! ;)
Martynko gratulacje!!!
Zaraz, zaraz to ten blog już rok ... 1.09 przeprowadzka była ... bo ja wchodziłam na D.C.I ... dzięki Tobie zachciało mi się swojego bloga mieć.
Tak na marginesie - ja dzień póżniej rozpoczęłam przygodę z blogowaniem.
A 1 wrzesień zawsze kojarzył mi się z rozpoczęciem roku szkolnego.
Pozdrawiam gorąco i życzę kolejnego dobrego roku!!!
No to gratulacje oczywiście ślę
gratuluję i życzę wielu kolejnych twórczych lat :)
wszystkiego dobrego z okazji rocznicy
tez niewiedzialam ze tak wyglada kwiat miety, moja nigdy nie zakwitla
Gratuluję serdecznie ;*
PS. Nie wydaje mi się, by mięta miała takie długie pręciki, przyjżyj sie czy to nie żmijowiec zwyczajny:)
Najlepsiejszego!!!
Dzięki, dzięki, dzięki :*
Duś - to jest mięta ogrodowa, zakwitła mi w kuchni jak szalona, prawie liści nie ma - tak ją poniosło. Kwiaty suszę i wrzucam sobie do herbatki i przeróżnego żarełka. Gdyby to był żmijowiec, to pewnie bym tych blogowych urodzin nie obchodziła :)
Ja również dołączam się do gratulacji :)
Fajnie tu u Ciebie :)
Faktycznie wygląda co najmniej nadzwyczajnie ;) I rzeczywiście liście zgubiła :D Pozdrawiam;*
Prześlij komentarz