Po dłuższej przerwie znów wybrałyśmy się na bulwie spotkanie! Jak zwykle było fantastycznie, padam na pysk, Matczysko wykończone, Amela śpi od momentu powrotu do domu (najpierw pochłonęła michę, my też się rzuciłyśmy na obiad...). Prawie trzy godziny super spaceru w świetnym towarzystwie, ale przyznam, że nóżki czuję, oj czuję i jakaś nieprzytomna jestem (za dużo świeżego powietrza he he he).




Króciutki filmik (nie jest to operatorskie mistrzostwo, ale ciężko było ogarnąć całą gromadę):